Cantr pokazuje, że słowo w grze tekstowej powinno kończyć się dopiero na wyobraźni gracza:
Ocknęłam się w Emergyld niedaleko Tartaru na Aldurei. Wokół nie było nikogo, a ja nic nie mogłam sobie przypomnieć. Pierwsze co zobaczyłam to woda, kamienie i tonący na horyzoncie statek. Morze wywaliło na brzeg trochę solonych ryb, kamieni drewna. To było dziwne miejsce, dziwię się że nie zginęłam. Emergyld to miejsce gdzie są najwyższe klify na całej wyspie. Przez całe ranki toną w niewiarygodnym cieniu. Mroczne miejsca i pełne martwych, skalistych jaskiń. Wyruszyłam w stronę Tartaru, z mapy wnioskowałam, że tam są ludzie.
Przeszłam przez Urdantaal, co znaczy dosłownie „Martwe Miejsce”. Nazwa o tyle słuszna, że nie ma tam i nic, i cała okolica to słona woda do kostek i glony na podwodnych skałach. Przeszłam nie zatrzymując się tam i dotarłam do Edanlias. Tam spotkałam pracowników ekipy drogowej i… Prostytutkę.