Bajania Czarownika Joneletha o Historii Bojvingów

Pierwszy bojviński Dom

Bylo nas, Bojvingow, wtedy okolo 10. Nie bylo to wiele... zwazywszy ze obecnie rod
nas liczy prawie 80 czlonkow, jesli moje informacje sa aktualne oczywiscie. Ze
wzgledu na odleglosci ciezko jest przeprowadzic spis calego Rodu... wtedy jeszcze sie
dalo. Bojvingowie mieli jedno miejsce we wladaniu - Bojholm. Nie mozna bylo
powiedziec o nim "miasto". To tylko kawalek piaszczystego brzegu, wodospad, trzy
wzgorza, strumyk i oczywiscie pas wolnej zemi zwany glownym placem na ktorym zylismy
caly czas prawie. Na ktorym pracowalismy, bawilismy sie, spiewalismy, palilismy
ognisko...

Pewnego dnia Magnus, nasz owczesny Hegemon, pozniejszy Jarl, najlepszy przywodca
jakiego kiedykolwiek mielismy, powital wczesnym rankiem tuz po switaniu kilku
wedrowcow. Bylo ich dwoch: mezczyzna i kobieta, ale szybko sie okazalo, ze ida za
nimi nastepni.

Najpierw przybyli do Bojholmu Goldi i Jukke. Opowiedzieli nam, ze przywodca ich ludu
wkrotce takze dotrze na miejsce... Zwal sie on Rodżi. Towarzyszyla mu zas Elawethia,
moja piekna, cudowna... Elawethia. Moja zona. Byli jeszcze z nimi Siz i Serij.
Bojvingowie nazwali ich Wedrownym Plemieniem. Dlugo spali po podrozy, postanowili
zostac kilka dni wsrod nas zanim rusza dalej. Bylismy pierwszym miejscem, gdzie
przyjeto ich tak zyczliwie, poza tym nasza juz wtedy rozkwitajaca kultura i zwyczaje
oczarowaly ich tak, ze przyjeli jako swoje. Po kolei zostawali Bojvingami i
Bojvinkami, a my wszyscy swietowalismy przyjecie kazdego z nich litrami bojvinskiego
spirytusu i ucztami , i biesiadami do bialego rana! Coz to za wspaniale byly dni!
Powstawalo wtedy podczas hucznej zabawy mnostwo piesni, mnostwo tancow sie odbylo,
zartow, zarcikow! Wszystko to naraz sprawilo, ze postanowilismy zbudowac jakis znak
tego naszego spotkania, widomej laski Bogow. A ze wlasnie konczylo nam sie miejsce w
plecakach postanowilismy zbudowac magazyn nazwac go odpowiednio. 

Wielkim wyzwaniem bylo wymyslenie pierwszej nazwy bojvinskiego domu. Nie pamietam juz
prawdziwej mnogosci pomyslow na nazwe dla tego budynku. Ale ktos w koncu powiedzial:
Niechaj to bedzie Dom Zjednoczenia Bojvingów. I wszyscy sie z nim zgodzili.
Zabralismy sie blyskawicznie do pracy, w kilka dni zas stal juz posrodku placu
kamienny budynek. Dom Zjednoczenia Bojvingów.

Bojholm mimo to nie mial byc z zalozenia naszym miastem. Dlatego tez nikt nie myslal
by cokolwiek budowac tracac czas i srodki, surowce. Mielismy sie przeniesc daleko, na
tereny z latwym dostepem do zelaza i drewna, kamienia i innych. A Bojholm mial zostac
opuszczony. Tak sie jednak nie stalo. Wraz z przybywaniem Bojvingow coraz wieksze
wiezi laczyly nas z tym skrawkiem wybrzeza. Zaczelismy nazywac go domem i tak juz
zostalo. Nadal jednak nic nie budowalismy twierdzac, ze jestesmy ludem wojownikow i
zeglarzy, na co nam schronienie, czy inne domostwo. Prawda to byla wtedy. Do
produkcji nie potrzebowalismy niczego wiecej anizeli wolneg kawalka trawy na placu,
do przechowywania rzeczy wystarczaly nam nasze wlasne plecaki. Czesc mniej pozyteczna
lezala na trawie, wszak ktokolwiek by cos wzial z naszych rzeczy zginalby straszna
smiercia.

No i wiecej nie ma co opowiadac... miasto Bojholm jakie jest takie jest. Budynkow nie
ma znowu tak wiele, buduje sie tylko to, co niezbedne, jednak architektura jest
bojvinsko bojvinska. 

dn. 1790, Joneleth, Erlholm (Orle Gniazda)
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Bajania Czarownika Joneletha o Historii Bojvingów […]