Historia pewnej postaci

Jestem Anatol, kaplan Wanderii.

Spedzilem tu uwieziony juz ponad 10 lat, bez szansy kontaktu ze swiatem i bez
przedstawienia racjonalnych powodow mojego uwiezienia oraz szansy mowienia we wlasnym
imieniu. Dowiedzialem sie, ze beda mnie sadzic i zbiora dowody, ale to tez bylo tez
lata temu. Wypuscila mnie strazniczka miasta, Agnieszka, uznajac za niewinnego a moje
uwiezienie za bezpodstawne. Byla w moim wieku, ponad osiemdziesiat lat. Zostalem
uwieziony ponownie, z obietnica ze sprawa sie szybko rozwiaze. I ponownie lata bez
kontaktu ze swiatem, zostalem niedlugo potem poinformowany ze Agnieszka zostala
zabita, i kolejny raz opresanci nie wywiazali sie ze swoich slow.

Nie pochodze stad, nie jestem obywatelem vlotryan, a vlotryanczycy przybyli do
mojego miasta, porwali mnie jako ostatniego orginalnego mieszkanca ktory tam
przebywal, zamkneli i przylaczyli ten teren do swojego krolestwa. Niegdys Wolne
Miasto Pola Vlyryan, teraz ta nazwa jak i historia zostaly sprofanowane. Spedzalem
czas glownie medytujac, jestem starcem, nie mam broni, mam tylko laske podrozna.
Wyciagneli mnie i prosto ze swiatyni, ze stanu glebokiej i wieloletniej medytacji,
poranili mnie i wtracili do lochu. Oskarzaja o jakies abdurdalne dzialania
przestepcze, choc wycofali sie z tego na rzecz uderzenia kogos kijem i bodajze
medytacje w swiatyni gdy na zewnatrz dzialy sie zle rzeczy.

Jako czlowiek nie majacy nic wspolnego z tym miastem i nie wchodzacy na terytorium
krolestwa, zajety rozwojem duchowym i modlami we wlasnym miescie w swiatyni mego
kultu, nie wyobrazalem sobie ze moga sie zjawic takiego typu agresorzy, ktorzy na
podstawie metnych i niepotwierdzonych przeslanek stosuja przemoc, wieloletnie
wiezienie i dreczenie wiezniow poprzez brak szans zaprotestowania czy chocby
odniesienia sie do zarzutow. Sadzic mnie maja osoby rownoczesnie odpowiedzialne za
finanse miasta, i dodatkowo mowili ze jesli mnie uniewinnia wyplaca mi odszkodowanie.
Watpie wiec czy zalezy im na sprawiedliwym wyroku czy na srodkach materialnych, gdyby
mnie wypuscili miasto byloby stratne, pojawilyby sie tez problemy statusu WMPV.
Pojechali szukac dowodow, to ze mnie nie osadzili jak dotad potwierdza ze ich nie
znalezli, zreszta jak mogliby skoro nie jestem winny. Dlatego siedze tutaj, domagalem
sie rozmowy z krolem, znowu nic. W interesie vlotryan jest bym zgnil tu w wiezieniu,
a moje slowa nie dotarly do osob ktore wciaz bardziej cenia sprawiedliwosc niz
interesy. Obawiam sie, ze dla dobra imienia vlotryan moze nawet dojsc do fabrykowania
dowodow. Wiec prosze, kimkolwiek jestes, podnies ta notatke, nie daj po sobie poznac
ze ja masz, a gdy wyjdziesz na zewnatrz zorientuj sie czy cos sie da w tej sprawie
zrobic. Od tego zalezy moje zycie.

avatar
  Subscribe  
Powiadom o