Historie w grze rpg

W pewnym mieście szept usłyszałem
i ze zdziwienia, zdębiałem tak jak stałem,
z uszu na kartkę te słowa przelałem:

Hej, smyku! Sprzedam pingwina! 

Zrzedła mi mina.

Pytam co to za stwór i ogólnie co to za zwierz?
Rzekł że ni to ssak, ni to ptak,
dziwoląg to taki - chcesz to bierz!

Nie stać mnie było, ani z sakiewką nie po drodze.
Gość pokazuje stwora, a ja patrzę na niego srodze.
I mówię: po co komu pingwin? Nie potrzeba mi pingwina.
To jakaś kpina!

Oj mylisz się Panie. Sprzedawca rzecze.
Kupca już mam, niedaleko w mieście, tuż przy rzece.
Popyt jest, nawet się licytowali, wygrał taki jeden co się złotem chwalił.

Na co mu pingwin? Pytam zdziwiony. 

A bo sam siedzi i nie ma żony.

A co ma jedno do drugiego?

A to nie wiesz drogi kolego? 
Sprzedawca ściszył głos i takie oto wypowiedział słowa:

Gdy mężczyzna sam osadą zarządza, 
nie ma kobiety, ani do kogo się przytulić
to wstępuje w niego dzika żądza.
I czasem jest tak... że chuć go rozpiera.
Wtedy do innego miasta, na łowy się wybiera.
Rozumiesz?
Akurat w tym mieście ja oto stałem
i zainteresowanemu - pingwina sprzedałem.