Kronika Złotego Szczytu

Oto rozpoczynamy drugą część kroniki Złotego Szczytu. Część pierwsza
była
kroniką osadników i opowiadała o przybyciu osadników na Złoty Szczyt. Ta
część jest już kroniką mieszkańców, gdyż od owego przybycia założycieli,
czyli dnia 2818 minęło dokładnie dwadzieścia jeden lat. Obecnie miesza tu
trzydzieści pięć osób. Praca w warsztacie idzie pełną parą. Na placu słychać
kilofy kruszące szlachetne skały, a nad tym wszystkich góruje potężna twierdza,
która z dnia na dzień, z każdym dołożonym kamieniem staje się coraz
potężniejsza, tak jak całe nasze miasto. 

                                                          Sabina Fimbrethil

Kronika Złotego Szczytu

3240 - Dwa dni temu, w mauzoleum, pochowano Serenity w niech spoczywa w
spokoju. Pogrzeb był bardzo skromny, ale została pochowana godnie, jak każdy
spoczywający w podziemiach twierdzy. Zaczęły krążyć plotki, że ktoś
znalazł gdzieś w zamku insygnia królewskie, ciekawe co z tego wyniknie, i ile w
tym prawdy. Od tego też dnia, dziewczyny zaczęły regularnie pielgrzymować do
twierdzy, pewnie szukają kolejnej pary dla króla. Skończono
także salę tortur budowaną w lochach pod twierdzą. 
Od sześciu dni poza miastem przebywa grupa naszych mieszkańców, która w osadzie
oznaczanej na mapach jako Miejsce 3, zbiera pszenicę. Wyprawa ma potrwać dziesięć
dni. 
Chodzą plotki, że gdzieś w podziemiach Twierdzy, może przy budowie Sali Tortur,
która powstała dwa dni temu, odnaleziono insygnia królewskie. Od tamtego dnia
dziewczyny codziennie biegają do Twierdzy, może z nadzieją, że znajdą jeszcze
jakieś błyskotki. Co nie jest takie bezpodstawne bo w Zachodnim skrzydle od kilku
dni intensywnie pracuje nasz jubiler Leber. Trwa kolejna faza rozbudowy warsztatu.
Nowe maszyny i urządzenia w przyszłości mają stworzyć linie montażową
pojazdów a później nową furgonetkę.