Stara Opowieść – Epilog

Epilog

Z wystąpienia Rostana, nowego Imperatora Milna, dzień po śmierci poprzedniego władcy, Kirina:
„Rad jestem z przyjęcia przeze mnie władzy. To dla mnie wielki honor, tym większy, że zupełny przypadek zmusił mnie do podjęcia tego brzemienia po tragicznej a niespodziewanej śmierci poprzedniego władcy. (…)
Czuję na sobie wielki ciężar przekazania tego co widziałem, ponieważ sądzę że każdy, komu na sercu leży dobro Imperium, ma prawo znać prawdę. (…)
Do miasta przybyłem po długiej nieobecności. Spowodowana była pobytem w więzieniu za czyny, których nie popełniłem. Wiele lat zajęło mi udowodnienie tego władzom gnuśnego Woloan, lecz gdy tylko zostałem uwolniony i oczyszczony z zarzutów to stwierdziłem, że nie mogę zrobić nic innego niż wrócić do mojego ukochanego rodzinnego miasta. Przybyłem tutaj wczoraj przed zmierzchem starając się nie zwrócić niczyjej uwagi. Mimo to zostałem jednak rozpoznany przez strażnika, który wyraźnie na mnie czekał i powiedział, że ma dla mnie wiadomość od Imperatora.
Przekazał mi tylko, że Kirin oczekuje na mnie. Uznałem to za dowód dobrej działalności szpiegów Imperium i bez obaw poszedłem wprost do miejsca, które wskazał mi strażnik. Gdy dotarłem do sali tronowej… zaniemówiłem. Zobaczyłem tam leżącego w kałuży krwi Imperatora i mężczyznę z kuszą stojącego w drzwiach. Oczywiście nie namyślając się ani przez chwilę rzuciłem się na niego z mieczem, lecz nie zaskoczyłem go. Zdążył wyciągnąć broń i wywiązał się między nami pojedynek. Niestety, okazał się być lepszym szermierzem. Ja wiele z moich umiejętności zapomniałem przez lata pobytu w więzieniu. Po krótkiej walce w której wyraźnie górował zadał w końcu cios, którego nie zdołałem zasłonić i… straciłem dłoń. Ten mężczyzna z kolei powalił mnie na ziemię i zaczął sobie ze mnie lżyć. Stwierdził, że po zabiciu Kirina przejmie władzę i zostanie Imperatorem. Ponadto wyśmiał moją porywczą próbę zemsty za śmierć władcy. (…)
Był tak pewny siebie, że opuścił miecz. Ja z kolei niezauważalnie chwyciłem lewą dłonią ukryty w rękawie sztylet. Wybrawszy najodpowiedniejszy moment błyskawicznie podniosłem się z ziemi i rzuciłem w jego stronę. Wbiłem mu miecz w szyję i odskoczyłem. (…)
Po chwili zauważyłem, że Imperator nadal się porusza. Nie widziałem szans na ratunek dla niego, lecz miałem nadzieję na choćby chwilę rozmowy przed śmiercią. Uklęknąłem przy nim. Miałem wiele pytań, chciałem powiedzieć mu bardzo wiele. On był jednak bardzo słaby. Nim zdążyłem cokolwiek rzec wyszeptał tylko: »Czekałem na ciebie. Umieram spokojny, bo mogę na ciebie liczyć… nim Tomius będzie gotów.« (…) Nie jestem pewien czy podołam temu zadaniu, lecz przysięgam, że zrobię wszystko, aby Imperium miało władcę równie dobrego i skutecznego jak nieodżałowany Kirin. (…)
Martwię się o Tomiusa, który jak się dowiedziałem zaginął bez śladu w dniu zamachu. Mogę mieć tylko nadzieję, że nic mu się nie stało. Publicznie ogłaszam, że może się czuć bezpiecznie, ponieważ przywódca zamachowców nie żyje, a inni nie stanowią już zagrożenia. Jako wychowanek Imperatora może liczyć na szczególne traktowanie.” 

W ciągu kolejnych dni Rostan był bardzo zajęty. Rozkazał uwięzić i zamordować wszystkich pozostałych członków spisku. Aby podczas publicznych egzekucji nikt nie rzucił na niego choćby cienia podejrzeń rozkazał obcinać skazańcom języki. Większość osób na najwyższych stanowiskach wymienił lub zmusił do uległości. Wydał także straży poufny rozkaz schwytania Tomiusa rozpowszechniając jednocześnie wieści, że jest on przez Rostana wyczekiwanym gościem. Liczył, że w ten sposób zdoła uwięzić i po cichu zamordować Tomiusa, aby zabezpieczyć swoją władzę przed najgroźniejszym z możliwych pretendentów.
Już wkrótce jego bezlitosne rządy sprawiły, że ludzie po cichu zaczęli liczyć na powrót Tomiusa lub pojawienie się kogokolwiek zdolnego przejąć władzę. Ludzie wierni Rostanowi byli jednak w stanie zawsze zlikwidować zagrożenie nim w ogóle stało się choć na tyle poważne, by informować o nim władcę. Rostan poza swoją bezwzględnością nie miał żadnych cech wartych wspomnienia. Miasto nieco podupadło i skurczyło się, jednak większości mieszkańców żyło się nadal dobrze, choć mniej dostatnio niż za czasów Kirina. System bezpieczeństwa wewnętrznego rozbudowany przez Rostana zdał swój egzamin i sprawił, że prawdopodobnie rządził on do końca swoich dni.

A Tomius?
Zgodnie z nakazem Kirina opuścił miasto. Przez długie lata podróżował jako tajemniczy wędrowiec po lądach i morzach Siedmiu Wysp. Studiując pisma, ćwicząc walkę i siłę woli starał się posiąść umiejętności dzięki którym będzie w stanie wrócić do Milna i odebrać władzę Rostanowi. Przyjął na nauki ucznia, młodego Dan Maelhusa, którego chciał nauczyć wszystkiego co sam umie nim powróci do Milna. Miało to uchronić wiedzę Dan Mazoga i Dan Marviusa przed zapomnieniem na wypadek niepowodzenia. Podczas jednej z podróży dwóch wędrowców, mistrz i uczeń, zostało napadniętych przez grupę bandytów. Wszystkich pięciu bandytów zginęło w walce, lecz Tomius został podczas potyczki śmiertelnie ranny. Nakazał Dan Maelhusowi kontynuowanie swego dzieła, lecz nie był już w stanie powiedzieć nic więcej. Uczeń nie zdołał nawet dowiedzieć się gdzie znajduje się miasto, nad którym władzę ma odzyskać. Miłosiernie dobił mieczem swego konającego mistrza i samotnie ruszył w dalszą drogę. Skierował się w stronę najbliższej osady z zamiarem zdobycia drewna na łódkę, by wyruszyć na poszukiwania wyspy, na której znajduje się miasto – cel jego długiej podróży.

Nie wiadomo czy wędrowiec dotrze do celu swej wędrówki. Nie wiadomo też co stało się z Rostanem i Milnem.
Być może całe miasto przestało już istnieć a Dan Maelhus będzie mógł u kresu swej wyprawy co najwyżej spojrzeć na ruiny swego miasta? Owróci się i odejdzie czy spróbuje przywrócić je do dawnej chwały?
Być może miasto nadal rządzone jest żelazną ręką Rostana a Dan Maelhus zostanie rozpoznany i zabity zaraz po przybyciu tam?
Być może Dan Maelhus został już wytropiony przez szpiegów Rostana i kwestią czasu jest jego zagadkowa śmierć?
Być może właśnie z obawy przed skrytobójcami nie wyjawił imienia, pod którym znany jest innym ludziom a także zmyślił nazwę miasta, którego szuka?
Być może sam jej po prostu nie zna?

Być może odpowiedź na przynajmniej część z tych pytań uważni słuchacze zdołają poznać z obiegających świat wieści?
Mądry człowiek potrafi odsiać prawdziwe informacje od plotek.

Czy ty do nich należysz? Co zrobisz, gdy usłyszysz o nowych czynach spadkobiercy Imperatora?

Dan Maelhus

Dnia 33..

avatar
  Subscribe  
Powiadom o