Twórczość postaci: Pamiętnik Nagura

Pamiętnik z gry:

Nazywam się Nagur, jestem Polakiem, ale z niewyjaśnionych okoliczności znalazłem się wśród Anglików. Moim celem jest opuszczenie tych wysp i powrót do rodzinnego kraju. Ta część pamiętnika jest kontynuacją tego, co zaczął Lok, przyjaciel i druh polski. Niestety on sam umarł, prawdopodobnie na zawał serca. Ku jego pamięci chciałbym kontynuować jego myśl, doprowadzę ten pamiętnik do Polskich brzegów, tam dopiero go skończę.

Nie długo po tym jak wróciłem do Baak Hills North Lok umarł. To co się stało zdruzgotało morale moje i Mariki. Pochowaliśmy jego ciało. Marikę szczególnie to dotknęło, chyba byli ze sobą blisko. Starałem się ją pocieszyć, gdyż straciła całą nadzieję na powrót do kraju. Pojawił się kolejny problem, ciało Loka zostało bestialsko okradzione. Łącznie z całym zapasem drewna jaki miał. Hieny cmentarne! Okazało się że tyle ile ja mam drewna nie starczy na budowę łodzi. Omówiłem to z Mariką, muszę wrócić do lasu po drewno.

Wyruszyłem, choć Marika chciała, abym został. Powiedziałem jej, że za niedługo wrócę, ona w tym czasie niech robi zapas pożywienia.

Po omacku, mniej więcej pamiętając drogę, dotarłem do lasu. Zacząłem rąbać drewno.

Dni mijają bardzo powoli, wszystko się tak dłuży, a drewno tak powoli się ścina.

Prawie rok siedzę w tym lesie. Jest, zebrałem wystarczającą ilość drewna, czas wracać.

Po drodze dużo myślałem, już nie mogłem się doczekać, aby wrócić, zbudować łódź i popłynąć na polskie wyspy. Niestety, marzenia prysnęły jak bańka mydlana. Gdy wróciłem okazało się, że… Marika nie żyje. Na początku nie mogłem w to uwierzyć, nie wiem jak to się stało. Straciłem wszystkich kompanów, jestem już sam, całkiem sam wśród angielskich obywateli. Pochowałem jej ciało, oczywiście okazało się że jej ciało również rozkradli, razem z zapasem pożywienia i lekarstw. Bestie!

Nie chciało mi się nic robić. Nie wiedziałem co począć. Jednak znalazłem odrobinę siły w sobie. Wrócę do Baak i zbuduję tę łódź! Niestety i tak zapas drewna jaki posiadam nie starczy na długą łudź, zbuduję zwykłą. Okazało się że nie posiadam młotka, który jest tak potrzebny do budowy. Właśnie zajmuje się robieniem go.

Dzień: 2887

Już dawno temu zrobiłem moją łódź. Nazwałem ją Syrena 13. Teraz zajmuję się zapasami, prawie skończyłem.

Gdy wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i już miałem wsiąść do mojej łodzi okazało się, że nie jestem sam. Nagle, znikąd pojawili się nowi Polacy. Niestety moja łódź nie pomieści ich wszystkich. Po dłuższej namowie zgodziłem się im pomóc w zbieraniu drewna i budowie łodzi. A imiona tych Polaków to: Lunar, Orina i Siergiej. Dalszych ciągów wydarzeń nie będę opisywał, to nie ma sensu gdyż nic ciekawego się nie działo.

Kolejny rok w plecy, żywność się skończyła. Głoduję, trudno muszę ich opuścić, wracam do Baak i odpływam. W porcie zrobiłem jeszcze mały zapas jedzenia i ruszam.

Dzień: 2947

Dziś, podczas snu zostałem porwany! Obudziłem się w długiej łodzi. Na szczęście wśród swoich. To Lunar i Orina przenieśli mnie do łodzi. Jesteśmy na pełnym morzu. Niestety moja łódź została tam, na brzegu.

Dzień: 2967

Mam tyle wolnego czasu, nie wytrzymam już tej nudy. Ciągle tylko woda i woda… Ostatnio zginął nasz kompan, Krzysztof miał na imię, też zabrał się z nami do łodzi. Umarł z głodu, ani Lunar ani Orina nie dokarmiali go. Nie wiem po co go brali skoro nie chcieli żeby przeżył. Długo spał i pewnego dnia po prostu przestał oddychać.

Dzień: 3001

Płyniemy już prawie dwa lata. Przez ten czas nudziłem się doszczętnie. Nie wiem ile jeszcze potrwa podróż. Zapasy jedzenia powoli się kończą.

Ląd! Na horyzoncie widać ląd! Po tylu latach!

Dzień: 3026

Kilka dni jesteśmy już na lądzie. Nie ma tu ludzi mówiących podobne do nas. Nawet nie mówią w języku zamordków. Jednak są bardzo mili, jakoś się dogadujemy. Jeden z nich nawet dał mi leki. Uzupełnimy zapasy i płyniemy dalej.

Dzień: 3041

Uzupełnianie zapasów prawie dobiegło końca. Przez cały ten czas dobrze mi się tu żyło. Nikt nam nie dokuczał, nie upominał nas, żebyśmy nie mówili w swoim języku. Zawsze będę dobrze wspominał dni, które spędziliśmy na tej wyspie.

Dzień: 3047

Odpłynęliśmy. Pożegnałem się ze wszystkimi, będę miał tych ludzi w pamięci. Czas ruszyć w dalszą drogę.

Dzień: 3101

Po kilku latach pływania stała się rzecz, która nie powinna się stać. Dziś w nocy… Odeszła od nas Orina… Umarła… Nie mam już sił wyrzucać me smutki na papier, zostawię więc po tym tylko krótki wpis.

Dzień: 3129

Właśnie przybiliśmy do brzegu nieznanej wyspy. Są tu ludzie mówiący w innym języku niż dotychczas, próbuję się z nimi dogadać.

Dzień: 3145

Trochę tu zagościliśmy, pozwolili nam uzupełnić zapasy, naprawdę mili ludzie. Jednak dostaliśmy od nich jeszcze jeden, cenny podarek, mapę. Ale mapę kierującą do naszego kraju! Po raz pierwszy od dawna, poczułem… poczułem, że wciąż jest dla nas nadzieja, że mimo po tylu przeciwnościach losu, wciąż mamy szansę, szansę na powrót do domu.

Dzień: 3147

Już od kilku dni płyniemy kierunkiem prowadzącym nas prosto do naszego kraju. Lunar przejął stery, jemu to lepiej wychodzi. Z każdym dniem, gdy jesteśmy coraz bliżej kraju, czuje… nie potrafię tego opisać. Czuję ulgę, radość, że za niedługo (choć zapewne podróż potrwa kilka lat) znajdziemy się wśród swoich. Czasami zastanawiam się jak tam jest, tam skąd pochodzę. Jacy są tam ludzie, jakie miasta. Wielu ludzi spotkałem już w życiu i choć niektórzy patrzyli na nas wrogo, to znaleźli się i tacy, co z chęcią nam pomogli.

Dzień: 3218

Mijały kolejne dni, niestety nie takie dobre. Po wielu dniach zaczęło nam brakować żywności. Właściwie to nam się już skończyła. Nie było wyjścia, musieliśmy przybić do brzegu, aby uzupełnić zapasy. Pech chciał, że wylądowaliśmy na pustyni, żadnej roślinności w promieniu wielu kilometrów. Ustaliliśmy, że pójdziemy przed siebie. Niestety gdzieś po drodze zgubiłem Lunara. Nie wiem gdzie jest, trochę się o niego martwię. Dotarłem, jednak okazało się, że jedyne co tu mogę znaleźć to tylko piasek. Żadnych budynków, innych ludzi, żadnej żywności. Głód mi już bardzo doskwiera. Nie mogę czekać na Lunara, muszę jak najszybciej ruszać przed siebie, inaczej umrę z głodu.

Dzień: 3222

Cały czas idę. Nie wiem nawet dokąd idę. Głód jest nie do zniesienia. Czuję, że mój kres się zbliża. Co za ironia, właśnie teraz gdy wszystko zaczęło się układać… Brak mi słów, wybacz Lok, nie dopełnię mojego postanowienia. Już się z tym pogodziłem, od dawna byłem przygotowany na śmierć. Zginęło przy mnie tylu kompanów, wiedziałem, że i na mnie przyjdzie czas. Żal mi tylko tego, że nie doprowadzę pamiętnika do rodzinnych krajów. Choć są i dobre strony. Wkrótce spotkam się z moimi przyjaciółmi. Już za niedługo spotkam Loka, Marike, Orine, Siergieja i Krzysztofa. Martwię się jeszcze o Lunara. Co się z nim dzieje? Czy też zabłądził na pustyni i wkrótce umrze z głodu? Mam nadzieję, że chociaż jemu się poszczęściło. Oby tylko zdobył jedzenie i wrócił na łódź. A co będzie dalej z tym pamiętnikiem? Jest dość pechowy, wszyscy, którzy w nim pisali, zginęli. Jednak jeśli ktoś znajdzie przy moich zwłokach ten pamiętnik, proszę Cię, kimkolwiek będziesz, doprowadź go do mojego kraju. Schowaj go w jakiejś bibliotece. Jednak nie zapomnijcie o nim. Niech to będzie dla was lektura, czytajcie go. Wspominajcie historie o rodakach, którzy zginęli z dala od kraju. Którzy zwiedzili pół świata, widzieli niesamowite rzeczy, jednak, którzy mieli wielkiego pecha. To zapewne jest mój ostatni wpis. Pamiętajcie o tym, aby doceniać swój kraj, to jest pouczenie dla wszystkich. Pomyślcie o tych, którzy nie mają możliwości go oglądać, a którzy tęsknią strasznie. Niech nigdy nie przytrafi się wam to, co mnie się przytrafiło.

Dzień: 3224

Dobre wieści, nie zginę sam. Przed chwilą znalazłem Lunara. Okazało się, że szedł za mną. Nie wiem czy mam się cieszyć. Nie chcę znowu patrzeć na śmierć kompana. Obym umarł szybciej niż on. Czuję jak tracę siły. Mój koniec jest naprawdę bliski. Wiele razu już upadałem, wszędzie mam piasek. Lunar próbował mnie podnieść. On jeszcze do końca nie rozumie co się tu dzieje. Szkoda, że będziemy patrzeć na swoją śmierć. Żegnaj Lunarze…

Pamiętnik należy do gracza Gnar 
avatar
  Subscribe  
Powiadom o