Dlaczego..? wiersz dla Alana

Zawsze już będę pamiętać tamte dni
łąka i słońce, ja i ty.
Mówiłeś wtedy, że kochasz mnie,
i że to nigdy nie minie.

Mijały minuty, godziny, dni.
Nie było już „ja”, byliśmy „my”.
Nie liczył się czas, nie liczyło się nic,
bo poza nami nie było już nic.

Lecz gdy zniknąłeś…

Nie było już dni,
nie było czasu, nie było mnie.
Wracałam na łąkę mając wciąż nadzieję,
lecz wciąż myślałam „nic się nie dzieje”.

W końcu nadzieja także odeszła…

Minęły czekania długie dni.
Nie powróciłeś,
nie uchroniłeś…

Umarło już wszystko,
we mnie i w świecie.
Zniknęło czekanie,
przynajmniej na ciebie.

Teraz czekałam,
lecz nie było nadziei.
Nie było odwrotu,
znikam z tej ziemi…

Motywacja…

Wtem po głodówki wielu dniach,
olśnił mnie słońca jasny blask.
Wróciła nadzieja- zbuduję łódź,
wróć ukochany, wróć, wróć, wróć.

Nie było drewna, lecz były skóry.
Nie było narzędzi, lecz to są bzdury.
Zrobiłam narzędzia, zrobiłam łódź.
Płynęłam w morze- nie smuć się już.

Choć była chora, mokra i głodna,
to było nic, byłam już wolna.
Płynęłam do ciebie, nie znając kierunku,
nie miałam nic oprócz rysunku.

(Dawno już przecież nie rysowałam,
nie pisałam, nie malowałam.
Nie miałam ochoty na żadne tworzenie,
bo przecież zniknęło me piękne stworzenie.)

Płynęłam kajakiem przez morze latami,
bo najważniejsze- co będzie z ‚nami”.
Nie mogłam się poddać – przecież czekałeś.
Wierzyłam ciągle, że nie zapomniałeś.

Lecz jeśli…

Lecz co jeśli masz inną?
Co wtedy będzie?
Wszystko to kłamstwo?
Wszystko nie ważne?

Śmierć mnie tu czeka.
Ma morzu, w otchłani.
Bo lepiej zniknąć mi w morskiej fali,
niż poznać prawdę, o mej niedoli.

Niż konać w męczarniach,
w agonii i smutku.
Ze świadomością, że nie ma powodu.
Mój ukochany, nie dam rozwodu.

Złączyła nas miłość,
nie rozdzieli nic.
Zawsze będę już twoja,
choć ty nie będziesz mój.

Gdziekolwiek się udasz
pójdę tam i ja.
Będę jak duch za wami szła.
Nie będzie mnie widać, lecz będzie czuć.
(Błagam kochanie wróć do mnie wróć!)

Nie mam już siły ciągnąć wciąż tego.
Morze odbiera mi resztki mych sił.
Muszę odpocząć, pisanie mnie męczy.
Spisałam to wszystko, by nie stracić pamięci…

Rozalia